"Po prostu żyj dobrze, po prostu żyj."




Nie wiem, ilu z Was przytrafiło się, aby książka naprawdę trafiła w Wasze serca - jakby dźgnęła Was nożem, na którym znajdowała się cała historia, która przeczytaliście. Uwielbiam książki, które wywołują we mnie różne emocje, ponieważ wtedy wiem, że działają. Na tym polega czytanie, na przenoszeniu się do świata bohaterów, chęci bycia w ich życiu i towarzyszenia im przez całą opowieść. Na ingerencji. Jeżeli autorowi udało się obudzić w ten sposób czytelnika - gratulacje. Tak samo można pogratulować Jojo Moyes, która zrobiła to mi. Jednak pani Moyes nie tylko sprawiła, że weszłam do świata jej książki. W trakcie oraz po przeczytaniu "Zanim się pojawiłeś" nie byłam tą samą osobą.

Niby autorka opisuje historię, która może zdarzyć się każdemu, w dodatku jest to rzecz codzienna. Nie raz spotykamy się z ludźmi niepełnosprawnymi. Zawsze, gdy ja mijałam taką osobę, zastanawiałam się, co może czuć. Podziwiałam ludzi, którzy jeżdżąc na wózku lub chodząc o lasce, potrafią uśmiechać się i cieszyć się życiem. Mnie samej nie spotkało coś takiego, nie wiem jak bym przez to przebrnęła. Mimo uśmiechu na ustach osób niepełnosprawnych, cały czas pojawia się gdzieś we mnie współczucie i pytanie, czym sobie zasłużyli. Ogarnia mnie smutek, kiedy przychodzi ten temat. Jestem osobą wrażliwą i delikatną, więc czytając sam opis książki "Zanim się pojawiłeś" wiedziałam, że ciężko będzie mi przebrnąć przez tę historię bez łez.

Z opowieścią Jojo Moyes spotkałam się całkiem przypadkiem, szukając dobrego filmu po zwiastunach na YouTube. Weszłam w zwiastun "Zanim się pojawiłeś" i to on sprawił, że wpadłam w obsesję. Wystarczyły dosłownie dwie minuty, żebym zachowała się jak rozkapryszona dziewczynka i powiedziała stanowczo "Chcę na ten film, teraz." Pewnie nie zdziwicie się, jak powiem, że ogarnął mnie niesamowity smutek na wieść, że ekranizacja dopiero wyjdzie w czerwcu (na moje szczęście, tego roku). Ale dowiadując się, iż jest to adaptacja, od razu popędziłam na "Lubimy Czytać" i znalazłam odpowiedź na dwa proste pytania: Gdzie i za ile?! Niestety byłam przed wypłatą, a wersja z okładką filmową miała swoją premierę pod koniec kwietnia, więc musiałam poczekać. Mimo wszystko nie wytrzymałam i ściągnęłam e-booka, a później mój chłopak zrobił mi niesamowitą niespodziankę, kupując dla mnie egzemplarz.


Co robisz, jeśli chcesz uszczęśliwić osobę, którą kochasz, ale wiesz, że to złamie twoje serce?


Jest wiele rzeczy, które wie ekscentryczna dwudziestosześciolatka Lou Clark. Wie, ile kroków dzieli przystanek autobusowy od jej domu. Wie, że lubi pracować w kawiarni Bułka z Masłem i że chyba nie kocha swojego chłopaka Patricka. Lou nie wie jednak, że za chwilę straci pracę i zostanie opiekunką młodego, bogatego bankiera, którego losy całkowicie zmieniły się na skutek tragicznego zdarzenia sprzed dwóch lat.



Will Traynor wie, że wypadek motocyklowy odebrał mu chęć do życia. Wszystko wydaje mu się teraz błahe i pozbawione kolorów. Wie też, w jaki sposób to przerwać. Nie ma jednak pojęcia, że znajomość z Lou wywróci jego świat do góry nogami i odmieni ich oboje na zawsze.





"Zanim się pojawiłeś" to poruszająca, wzruszająca historia, która zdecydowanie zostaje na długo w pamięci. Opowiada o spotkaniu dwóch osób z różnych sfer oraz różnych możliwości. Dwudziestosześcio letnia Louisa Clark, która ogranicza się do standardowych czynności wykonywanych w wolnym czasie, nie rozwijająca swoich umiejętności i zagubiona zostaje opiekunką Willa Traynora - sparaliżowanego trzydziestolatka, którego życie z kolorowego nagle stało się szare, a on sam nie widzi żadnych plusów związanych ze swoją egzystencją, którą chętnie by zakończył. Jednak przeszkodą staje się dla niego młoda Lou, która zupełnie nieświadomie sprawia, że mężczyzna znajduje chęć do wstawania rano z łóżka. 

Louisa jest bardzo kolorową postacią, której samej nie wiedzie się dobrze, jeżeli przyjrzymy się jej życiu. W miasteczku, w którym pomieszkuje nie ma perspektyw na rozwój zarówno zawodowy jak i edukacyjny. Pomimo jej wieku, który wskazuje na to, że powinna być zdecydowaną, wykształconą i ustatkowaną kobietą, wcale tak nie jest. Clark wciąż próbuje odnaleźć siebie, ustabilizować i odnaleźć w swoim życiu cel, któremu się poświęci. Żyje w przeciętnej rodzinie, która ma problemy finansowe. Zadaniem Lou jest wspomóc rodziców swoją pensją. Można powiedzieć, że utrzymuje swoją rodzinę wraz z ojcem, którego praca również nie jest stabilna. W dodatku ma chłopaka - wymarzonego sportowca każdej dziewczyny, jednak nie jest on bez wad. Sprawia wrażenie, że sport jest jego miłością, a Louisa pewnym dodatkiem. Mimo długiego związku, nie śpieszy mu się do oświadczyn, a nawet wspólnego mieszkania, na które później decyduje się przez przyparcie do ściany.

Will natomiast jest bohaterem, który nie dostrzega światełka w tunelu, przez uraz, jakiego doznał na wskutek wypadku motocyklowego. Od samego początku prowadził aktywne życie - uprawiał różne sporty, podróżował i żył "z rozmachem",bo mógł na to sobie pozwolić. Po wypadku jednak zamyka się na świat i nie widzi dla siebie ratunku. Z początku miał nadzieję, jednak kiedy terapie nie przynosiły efektów, poddał się i uznał, że nie pozostaje mu nic jak samobójstwo. Dał sobie, a także rodzicom sześć miesięcy. Później miał zaznać spokoju.

Ale na jego drodze staje Louisa Clark - pozytywnie nastawiona do świata dziewczyna, w dziwnych przezabawnych kreacjach, ograniczona do swojego miasteczka i robienia tego, co mały szary człowiek robi. Nie widzi swojej wyjątkowości, ani potencjału i nie próbuje odnaleźć siebie, co akurat Willa bardzo strofuje i stawia sobie za zadanie to zmienić, ponieważ on wie, jakie życie jest nieprzewidywalne i krótkie.

Co najbardziej podoba mi się w tej książce to właśnie prostota, a jednocześnie wyjątkowość bohaterów i przedstawionego nam świata. Emocje jakie targają Willem oraz Louisą, a także uczucie, które między nimi rośnie to coś fantastycznego. Wszystko dzieje się powoli, w swoim tempie. Czuję się, jakbym z nimi była i przeżywała każdą sytuację.  Ta książka to ogromna bomba emocjonalna i biorąc się za jej czytanie, trzeba naprawdę przygotować się na wszystko - nie tylko łzy smutku, żalu i rozpaczy, ale także szczęścia czy rozbawienia. Autorka ukazała nam nie tylko piękne uczucie pomiędzy dwojgiem ludzi, ale także walkę z samym sobą. W książce jest wiele przesłań o podejmowaniu samodzielnych decyzji życiowych, czy o rozkoszowaniu się życiem pomimo niepełnosprawności. Można wysnuć wiele morałów i wniosków, a także zmienić swoje nastawienie i lepiej zrozumieć ludzi z tego typu urazami.

Podsumowując, nie potrafiłam oderwać się od książki. I żałuję, że tak szybką ją przeczytałam, że nie rozkoszowałam się nią przez kilka tygodni. To prawdziwy bestseller, który poruszył moje serce do takiego stopnia, że wciąż żyję w Szwajcarii i marzę... o tym, aby pewne wydarzenia nie miały miejsca. 

Serdecznie polecam i przy okazji ostrzegam, że to książka przy której Wasz świat runie w gruzach, ale jednocześnie zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni. Moje 100/10, numer 1 na półce. Dziękuję serdecznie wydawnictwu "Świat Książki" za wydanie i możliwość przeczytania tak cudownej opowieści, która pozostanie w moim sercu na długo.

A Wam podsyłam linki do stron, gdzie znajdziecie "Zanim się pojawiłeś" w najniższych cenach: Tania Książka, Księgarnia Znak.

Cóż, nie zostaje mi nic innego jak zostawić Was wraz z moją recenzją, czekać na drugą część, która w sprzedaży będzie już 6 czerwca, natomiast wersja filmowa 10 czerwca :) Pozdrawiam! 

2 komentarze:

  1. brzmi ciekawie :)
    http://nieperfekcyjna-panienka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. http://www.pangrodzki.pl - blog artysty, pisarza

    Zobacz moją nową książkę science-fiction i muzykę techno oraz obrazy olejne na płótnie.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.