Nieoczekiwane spotkanie, czyli "Nick i Norah. Playlista dla dwojga."





Czasami mam taki dziwny odruch, że zanim przeczytam książkę, muszę zobaczyć jej recenzję. To śmieszne, ponieważ sama recenzuję, więc może nie powinnam przeglądać opinii innych, ale zaliczam się do grona, które zwyczajnie musi poznać czyjeś zdanie zanim sama wyrobię swoje. Tak było w przypadku "Playlisty dla dwojga", którą poleciła mi moja koleżanka.
Mimo uzyskania jej pozytywnej opinii, nie powstrzymywałam się przed sprawdzeniem, co sądzą o tej opowieści internauci. Byłam zaskoczona, kiedy znalazłam dużo negatywnych recenzji. Pytam: Dlaczego?

"Nick i Norah. Playlista dla dwojga" to opowieść o dwójce młodych ludzi, których drogi splatają się na koncercie całkiem przypadkiem. Ich znajomość na początku jest czystą grą, aby zamydlić oczy osobie trzeciej, ale kiedy małe kłamstwo powinno się skończyć.. oni wcale nie żegnają się, żeby pójść "każdy w swoją stronę". Wręcz przeciwnie, zabawa dopiero się rozpoczyna.

Strasznie dziwią mnie opinie, które czytałam. Być może niektórzy oczekiwali po tej książce trochę więcej, jednak wydaje mi się, że ma ona swój urok. To opowieść dla młodzieży, którą czyta się przyjemnie, chociaż może zdawać się być trochę wybujałą lub typową dla wyobraźni młodej dziewczyny chcącej przeżyć taką przygodę. Ale przecież o to chodzi w książkach, czyż nie? Kreujemy świat, w którym sami chcielibyśmy się znaleźć lub tworzymy historię, którą chcielibyśmy przeżyć. A która z dziewczyn nie pragnie poznać przystojnego członka zespołu na koncercie i być jego dziewczyną nawet na pięć minut?

Podoba mi się fakt, że autorzy nie wstrzymywali się w słowach. Język jest prosty, czasami wulgarny, ale używany przez nastolatków w rzeczywistości i możliwe, że właśnie on oburza pewnych czytelników. Znajdujemy w tekście takie określenia, jak "pipko" czy "ruchanie", jednak ja sama nie widzę w tym nic przerażającego. Prawdopodobnie dlatego że jestem młoda i towarzystwo, w którym się otaczałam za młodu posługiwało się takimi wyrazami i sądzę, że wielu z nas nadal ich używa. W książkach rzadko trafiamy na tego typu wyrażenia. W dodatku mamy zwroty akcji, oraz zabawne dialogi wpadające w pamięć. W trakcie kilku scen czułam się, jakbym sama była z bohaterami, przeżywając z nimi pewne chwile.

Jedyną irytującą rzeczą, jaką zdołałam odnaleźć w tej książce była postać Nicka. Nieszczęśliwie zakochany chłopak, przeżywający zdrady i rozstanie ze swoją byłą dziewczyną jednak decyduje się na dalszą rozmowę z Norah ponieważ zdaje się interesująca. I chociaż autor opisuje, jak bardzo boli go serce, jaką traumę przeżywa i w jakiej rozsypce jest, obok stoi Norah i postanawia z nią iść. Ale nadal myśli o Tris i nie potrafi wybić sobie jej z głowy. Jest tu w pewnym sensie sprzeczność. Chłopak jest niezdecydowany, co w pewnych scenach (zwłaszcza początkowych) zwyczajnie wkurza. Ale w dalszym ciągu opowieści bohater przestaje wewnętrznie ze sobą walczyć niczym Zack Efron w memach (sprawdź, o czym mówię tutaj).

Postać Nory natomiast została bardziej dopracowana. To dziewczyna oziębła, sarkastyczna i odpychająca od siebie ludzi. Jednak pod tą maską także skrywa pewien problem, którego sama nie potrafi rozwiązać, a może nawet sama stwarza? Nie potrafi dopuścić do siebie człowieka. Wydaje się dwubiegunowa. Raz można z nią normalnie porozmawiać, ale potem znowu trzyma dystans. A wszystko przez toksyczny związek, z którego niedawno zdołała się uwolnić.

Co również wzbudziło we mnie zaciekawienie, to zbudowany świat w książce. Spotykamy naprzemienną narrację - raz czytamy myśli Nicka, natomiast później śledzimy rozważania Nory. Ten zabieg nie pozwala nam nudzić się podczas czytania. W dodatku poznajemy bardziej obie postacie. Znamy ich opinie, charaktery oraz dowiadujemy się więcej o przeszłości. Ani Nick, ani Norah nie są w żaden sposób pominięci. Wiemy o nich tyle samo.

Opowieść jest lekka, postacie tradycyjne - takie, które możemy spotkać w rzeczywistym świecie, czasem irytujące, ale postawione w humorystycznych sytuacjach, co dodaje im polotu. Sama ksiażka uczy przełamywania barier, jaką w tym wypadku jest miłość oraz pokazuje problemy, z jakimi zmagają się nastolatkowie na przykład: uciekanie od prawdziwego życia do klubów - upijanie się, a potem ponoszenie konsekwencji.

Nie dostrzegam w tej książce niczego złego i nie widzę powodu, dla którego nie mogłabym jej polecić. To opowieść, którą każdy powinien sam przeczytać i wyrobić swoje zdanie. Jednym może się spodobać, innym wydać się nudna i szara, bez oryginalności. Natomiast dla mnie jest opowieścią, która być może nie jest genialna, ale nie uważam jej także za słabą.


Recenzję można znaleźć również na LubimyCzytać.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.