"Deadpool" na walentynki.


"Chłopak prawdopodobnie powiedział ci, że to idealny film na walentynki o superbohaterze." W ten sposób tytułowy Deadpool wita nas - oglądających film o nikim innym, jak o nim samym. Ta premiera była jedną z najbardziej przeze mnie wyczekiwanych. 13 lutego odwiedziłam kino i zasiadłam wygodnie w fotelu, aby obejrzeć historię komiksowej postaci Marvela. Jak myślicie, jakie były moje odczucia? 

Minęło półtora miesiąca od premiery, zanim zabrałam się za recenzję tego filmu. Prawdopodobnie nie było wcześniej na to czasu, a teraz mogłam obejrzeć "Deadpoola" jeszcze raz i prześledzić od początku całą historię komiksowego (nie) superbohatera.

"Deadpoola" ciężko przypasować do jednej kategorii czy gatunku filmowego. Właściwie cały czas zastanawiam się, czego jest w nim więcej - śmiechu czy akcji? Ale w pewnym stopniu nie ma to znaczenia, bo te dwa największe elementy łączą się w jedną całość i tworzą coś bardzo przyjemnego dla oka i ucha. 

Już sama czołówka wprowadza w dobry nastrój. Napisy początkowe przedstawiające producentów jako dupków, reżysera jako popychadło, a samego Ryana Reynoldsa poznajemy jako idiotę. Dzięki takiemu rozpoczęciu już wiemy, czego można spodziewać się dalej. 

Historia jest prosta, a fabuła nie ma żadnych zawiłości - facet choruje na raka, proponują mu polepszenie zdrowia w zamian za... no, zobaczycie sami, jeżeli obejrzycie. Zero tajemnic, zero zagadek, a jednak akcja jest żywa, ma swoje tempo i potrafi zaskoczyć. Sceny mocne, szybkie i intensywne, nie pozwalające na spanie. Dużo przemocy, trochę nagości i seksu, a już najwięcej z pewnością uśmiechu na ustach, bo humor nakręca cały film. 

Postać Deadpoola została wykreowana w bardzo fajny sposób. Jego żarty są wulgarne, głupie, prawie niczym z podstawówki, ale mimo wszystko widza śmieszą, a o to przecież w tym wszystkim chodzi. Ryan Reynolds odgrywając swoją postać kpi z całego świata, nawet ze swojej osoby. Można byłoby powiedzieć, że zachowuje się, jak egoistyczny burak, gdyby nie fakt, że nie zostawia nawet suchej nitki na samym sobie. Nie ma żadnych granic, jeżeli chodzi o ironiczne i niecenzuralne komentarze. Scenarzyści rozbili pewną barierę i nie postawili sobie żadnych ograniczeń. 

Reynolds sprawdził się w swojej roli i na pewno zostanie ona długo zapamiętana. Idealnie wpasował się w klimat filmu oraz charakter swojej postaci. Z bohaterami określanymi jako wariaci, socjopaci i szaleni mordercy zdecydowanie mu do twarzy. 

Film oceniam na plus. Ba, daję mu nawet 10/10. Był dokładnie tym, czego się po nim spodziewałam. Zrelaksowałam się przed ekranem, a później wyszłam zadowolona z kina. Tego zazwyczaj oczekuje się po oglądających. Serdecznie polecam tym, którzy jeszcze nie mieli okazji obejrzeć "Deadpoola". Jeżeli szukacie dobrej komedii z fantastycznymi scenami akcji i efektami specjalnymi, ta produkcja będzie odpowiednia. 

1 komentarz:

  1. A ja nie wiedzieć czemu spodziewałam się czegoś w stylu Avengers ;) Początkowo byłam lekko rozczarowana, ale później uznałam, że to dobry film ;)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.