featured recenzje serial

Riverdale - Słabsze wydanie "Pretty little liars" ?

20:00Paulina K

Riverdale - Słabsze wydanie "Pretty little liars" ?


Zanim serial "Riverdale" dostał swoją premierę, był promowany przez długi czas. Ciężko było nie otrzeć się o nazwę lub zwiastun tego serialu. Ze względu na to, że codziennie przeglądam YouTube w poszukiwaniu różnych rzeczy, "Riverdale" dopadł również mnie.

featured ksiazka other

Co zwiastuje dla nas czerwiec?

19:27Paulina K

Co zwiastuje dla nas czerwiec?


Czerwiec jest jednym z miesiąców najgorętszych premier. Zawsze nie mogę zdecydować się, która pozycja wydaje się najbardziej interesująca, bo nagle pojawia się ich z dziesięć. Tym razem postanowiłam zrobić dla Was kolejne już na blogu zestawienie z najciekawszymi premierami wydawniczymi czerwca. Serdecznie zapraszam.

featured ksiazka recenzje

"Po prostu żyj dobrze, po prostu żyj."

15:30Paulina K

"Po prostu żyj dobrze, po prostu żyj."




Nie wiem, ilu z Was przytrafiło się, aby książka naprawdę trafiła w Wasze serca - jakby dźgnęła Was nożem, na którym znajdowała się cała historia, która przeczytaliście. Uwielbiam książki, które wywołują we mnie różne emocje, ponieważ wtedy wiem, że działają. Na tym polega czytanie, na przenoszeniu się do świata bohaterów, chęci bycia w ich życiu i towarzyszenia im przez całą opowieść. Na ingerencji. Jeżeli autorowi udało się obudzić w ten sposób czytelnika - gratulacje. Tak samo można pogratulować Jojo Moyes, która zrobiła to mi. Jednak pani Moyes nie tylko sprawiła, że weszłam do świata jej książki. W trakcie oraz po przeczytaniu "Zanim się pojawiłeś" nie byłam tą samą osobą.

Niby autorka opisuje historię, która może zdarzyć się każdemu, w dodatku jest to rzecz codzienna. Nie raz spotykamy się z ludźmi niepełnosprawnymi. Zawsze, gdy ja mijałam taką osobę, zastanawiałam się, co może czuć. Podziwiałam ludzi, którzy jeżdżąc na wózku lub chodząc o lasce, potrafią uśmiechać się i cieszyć się życiem. Mnie samej nie spotkało coś takiego, nie wiem jak bym przez to przebrnęła. Mimo uśmiechu na ustach osób niepełnosprawnych, cały czas pojawia się gdzieś we mnie współczucie i pytanie, czym sobie zasłużyli. Ogarnia mnie smutek, kiedy przychodzi ten temat. Jestem osobą wrażliwą i delikatną, więc czytając sam opis książki "Zanim się pojawiłeś" wiedziałam, że ciężko będzie mi przebrnąć przez tę historię bez łez.

Z opowieścią Jojo Moyes spotkałam się całkiem przypadkiem, szukając dobrego filmu po zwiastunach na YouTube. Weszłam w zwiastun "Zanim się pojawiłeś" i to on sprawił, że wpadłam w obsesję. Wystarczyły dosłownie dwie minuty, żebym zachowała się jak rozkapryszona dziewczynka i powiedziała stanowczo "Chcę na ten film, teraz." Pewnie nie zdziwicie się, jak powiem, że ogarnął mnie niesamowity smutek na wieść, że ekranizacja dopiero wyjdzie w czerwcu (na moje szczęście, tego roku). Ale dowiadując się, iż jest to adaptacja, od razu popędziłam na "Lubimy Czytać" i znalazłam odpowiedź na dwa proste pytania: Gdzie i za ile?! Niestety byłam przed wypłatą, a wersja z okładką filmową miała swoją premierę pod koniec kwietnia, więc musiałam poczekać. Mimo wszystko nie wytrzymałam i ściągnęłam e-booka, a później mój chłopak zrobił mi niesamowitą niespodziankę, kupując dla mnie egzemplarz.


Co robisz, jeśli chcesz uszczęśliwić osobę, którą kochasz, ale wiesz, że to złamie twoje serce?


Jest wiele rzeczy, które wie ekscentryczna dwudziestosześciolatka Lou Clark. Wie, ile kroków dzieli przystanek autobusowy od jej domu. Wie, że lubi pracować w kawiarni Bułka z Masłem i że chyba nie kocha swojego chłopaka Patricka. Lou nie wie jednak, że za chwilę straci pracę i zostanie opiekunką młodego, bogatego bankiera, którego losy całkowicie zmieniły się na skutek tragicznego zdarzenia sprzed dwóch lat.



Will Traynor wie, że wypadek motocyklowy odebrał mu chęć do życia. Wszystko wydaje mu się teraz błahe i pozbawione kolorów. Wie też, w jaki sposób to przerwać. Nie ma jednak pojęcia, że znajomość z Lou wywróci jego świat do góry nogami i odmieni ich oboje na zawsze.



"Zanim się pojawiłeś" to poruszająca, wzruszająca historia, która zdecydowanie zostaje na długo w pamięci. Opowiada o spotkaniu dwóch osób z różnych sfer oraz różnych możliwości. Dwudziestosześcio letnia Louisa Clark, która ogranicza się do standardowych czynności wykonywanych w wolnym czasie, nie rozwijająca swoich umiejętności i zagubiona zostaje opiekunką Willa Traynora - sparaliżowanego trzydziestolatka, którego życie z kolorowego nagle stało się szare, a on sam nie widzi żadnych plusów związanych ze swoją egzystencją, którą chętnie by zakończył. Jednak przeszkodą staje się dla niego młoda Lou, która zupełnie nieświadomie sprawia, że mężczyzna znajduje chęć do wstawania rano z łóżka. 

Louisa jest bardzo kolorową postacią, której samej nie wiedzie się dobrze, jeżeli przyjrzymy się jej życiu. W miasteczku, w którym pomieszkuje nie ma perspektyw na rozwój zarówno zawodowy jak i edukacyjny. Pomimo jej wieku, który wskazuje na to, że powinna być zdecydowaną, wykształconą i ustatkowaną kobietą, wcale tak nie jest. Clark wciąż próbuje odnaleźć siebie, ustabilizować i odnaleźć w swoim życiu cel, któremu się poświęci. Żyje w przeciętnej rodzinie, która ma problemy finansowe. Zadaniem Lou jest wspomóc rodziców swoją pensją. Można powiedzieć, że utrzymuje swoją rodzinę wraz z ojcem, którego praca również nie jest stabilna. W dodatku ma chłopaka - wymarzonego sportowca każdej dziewczyny, jednak nie jest on bez wad. Sprawia wrażenie, że sport jest jego miłością, a Louisa pewnym dodatkiem. Mimo długiego związku, nie śpieszy mu się do oświadczyn, a nawet wspólnego mieszkania, na które później decyduje się przez przyparcie do ściany.

Will natomiast jest bohaterem, który nie dostrzega światełka w tunelu, przez uraz, jakiego doznał na wskutek wypadku motocyklowego. Od samego początku prowadził aktywne życie - uprawiał różne sporty, podróżował i żył "z rozmachem",bo mógł na to sobie pozwolić. Po wypadku jednak zamyka się na świat i nie widzi dla siebie ratunku. Z początku miał nadzieję, jednak kiedy terapie nie przynosiły efektów, poddał się i uznał, że nie pozostaje mu nic jak samobójstwo. Dał sobie, a także rodzicom sześć miesięcy. Później miał zaznać spokoju.

Ale na jego drodze staje Louisa Clark - pozytywnie nastawiona do świata dziewczyna, w dziwnych przezabawnych kreacjach, ograniczona do swojego miasteczka i robienia tego, co mały szary człowiek robi. Nie widzi swojej wyjątkowości, ani potencjału i nie próbuje odnaleźć siebie, co akurat Willa bardzo strofuje i stawia sobie za zadanie to zmienić, ponieważ on wie, jakie życie jest nieprzewidywalne i krótkie.

Co najbardziej podoba mi się w tej książce to właśnie prostota, a jednocześnie wyjątkowość bohaterów i przedstawionego nam świata. Emocje jakie targają Willem oraz Louisą, a także uczucie, które między nimi rośnie to coś fantastycznego. Wszystko dzieje się powoli, w swoim tempie. Czuję się, jakbym z nimi była i przeżywała każdą sytuację.  Ta książka to ogromna bomba emocjonalna i biorąc się za jej czytanie, trzeba naprawdę przygotować się na wszystko - nie tylko łzy smutku, żalu i rozpaczy, ale także szczęścia czy rozbawienia. Autorka ukazała nam nie tylko piękne uczucie pomiędzy dwojgiem ludzi, ale także walkę z samym sobą. W książce jest wiele przesłań o podejmowaniu samodzielnych decyzji życiowych, czy o rozkoszowaniu się życiem pomimo niepełnosprawności. Można wysnuć wiele morałów i wniosków, a także zmienić swoje nastawienie i lepiej zrozumieć ludzi z tego typu urazami.

Podsumowując, nie potrafiłam oderwać się od książki. I żałuję, że tak szybką ją przeczytałam, że nie rozkoszowałam się nią przez kilka tygodni. To prawdziwy bestseller, który poruszył moje serce do takiego stopnia, że wciąż żyję w Szwajcarii i marzę... o tym, aby pewne wydarzenia nie miały miejsca. 

Serdecznie polecam i przy okazji ostrzegam, że to książka przy której Wasz świat runie w gruzach, ale jednocześnie zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni. Moje 100/10, numer 1 na półce. Dziękuję serdecznie wydawnictwu "Świat Książki" za wydanie i możliwość przeczytania tak cudownej opowieści, która pozostanie w moim sercu na długo.

A Wam podsyłam linki do stron, gdzie znajdziecie "Zanim się pojawiłeś" w najniższych cenach: Tania Książka, Księgarnia Znak.

Cóż, nie zostaje mi nic innego jak zostawić Was wraz z moją recenzją, czekać na drugą część, która w sprzedaży będzie już 6 czerwca, natomiast wersja filmowa 10 czerwca :) Pozdrawiam! 
featured other

10 pytań, jakie usłyszysz po wydaniu książki.

19:33Paulina K

10 pytań, jakie usłyszysz po wydaniu książki.



Z powodu wydania książki dostaję setki różnych pytań właśnie od Was - czytelników książki lub moich blogów. I są one przeróżne, czasem proste, czasem dość osobiste. Ciekawa jestem, czy ktoś z Was zastanawiał się kiedyś czy znajomi oraz przyjaciele autorów zadają takie same pytania. W końcu z nimi jestem w innych relacjach, powinni wiedzieć więcej, a może.. mniej? Zebrałam dla Was dziesięć pytań, które często słyszę od znajomych odnośnie wydania książki i oddać się pewnej refleksji odnośnie tych ciekawostek. Enjoy!


A więc... Ty nie żartujesz i serio napisałaś książkę?

Surprise, surprise moi słodcy. Tak, napisałam książkę. Nie, nie żartuję. Ba, zrobiłam to dwa razy i lubię widzieć zaskoczenie na twarzy mojego towarzysza, który właśnie się o tym dowiaduje.

O czym jest Twoja książka?

To opowieść pełna zagadek i ciężkich zakrętów oraz zawirowań, która zdaniem czytelników pochłania i sprawia, że pragnie się więcej. Zaczyna się niewinnie, małym morderstwem, którego świadkiem jest przypadkowo przechodząca dziewczyna, a później to właśnie ona staje się ofiarą, wpadając w sidła mrocznego świata. Ale zazwyczaj nie ujmuję tego tak pięknie. Mówię, że to kryminał, a potem wplatam jakieś krótkie opisy książki pomiędzy dyskusję. Bo co tu dużo opowiadać? Lepiej samemu się przekonać i przeczytać "Cienia".

Ale gdy dowiedzą się już mniej więcej, czego książka dotyczy, przechodzą do kolejnego stwierdzenia...

Naprawdę? Kryminał? Nie wyglądasz na kogoś, kto mógłby odnajdywać się w takim gatunku.

Wiem. Jestem drobna, często ubrana w sukieneczkę i chodzę wiecznie uśmiechnięta, zachowując się czasem jak dziecko. Nic dziwnego, że nikt nie sądzi, że po mojej głowie chodzą plany morderstw, intrygi i inne ciemne myśli zamiast romantycznych spacerów nad jeziorem i pięknych wyobrażeń o miłości. Ale nic na to nie poradzę, nie przyciągałam tego typu pomysłów do siebie, same przyszły.

 Jak długo pisałaś książkę?

Długo, a może krótko? Nie wiem, czy dwa lata pisania "Cienia" to długi okres, ale moim zdaniem tak, chociaż mam świadomość, że wielu pisarzy borykało się z jedną opowieścią o wiele dłużej. Ale często pada tego typu pytanie. Prawdopodobnie ludzie chcą się zorientować ile tak naprawdę czasu poświęca się na pisanie i czy jest to takie proste, jakim się niektórym wydaje. Od razu odpowiem: Nie jest.

A kiedy wchodzimy na sam temat wydania...
Ale jak to, wydawnictwo napisało do Ciebie pierwsze?!

A tak to. Sama dokładnie nie wiem, jak to się stało. Z ciekawości spytałam swojego wydawcę, jak mnie znalazł i okazało się, że wyskoczyłam mu w wyszukiwarce googlowej. Postanowił przejrzeć bloga, a później zdecydował się zaproponować mi współpracę, na co się zgodziłam.

Jak sprzedaje się książka?

To dla mnie mało komfortowe pytanie, ponieważ nie umiem na nie odpowiedzieć. W mojej opinii sprzedaje się dobrze, bo nakład nie jest ogromny, ale jakby wszystko przeanalizować, to zapewne mogłoby być o wiele lepiej, a jest jak jest. Zawsze więc kieruje się własnym zdaniem i moją intuicją - odpowiadam, że póki się sprzedaje, jest w porządku.

 Ile zarobiłaś na wydaniu?

Nie wstydzę się tego, że zarabiam na książce, ale zdaje mi się, że zbyt wiele osób o to pyta. Mnie nie interesują zarobki innych, więc dlaczego innych interesują moje? Patrząc również na to, że wydałam swoją książkę w Polsce, można śmiało stwierdzić, że nie zarobiłam na tym dużo. Poza tym, od początku nie chodziło o pieniądze, a o przyjemność i sam fakt wydania książki.

Dlaczego nie ma Twojej książki w księgarniach i sklepach stacjonarnych?

To pytanie trafia do mnie nie tylko od znajomych, ale również czytelników. Wydawnictwo nie ma podpisanych umów ze stacjonarnymi sklepami księgarskimi, więc sprzedaje książki tylko i wyłącznie w swoich księgarniach. Ja sama znałam warunki naszej współpracy i zgodziłam się na nie, chociażby dlatego że dostałam szansę, którą chciałam wykorzystać. Kto wie, co później przyniesie życie? Trzeba brać je w swoje ręce i korzystać ile tylko można, bo drugiej szansy może już nie być.

A może masz dla mnie gdzieś zbędny egzemplarz?

Oczywiście, że mam. Na stronie wydawnictwa Pearlic jest masa egzemplarzy, które z pewnością mój wydawca odsprzeda za cenę, jaka widnieje przy produkcie. : )

Dasz mi swój podpis?

Nigdy nie sądziłam, że ktokolwiek ze znajomych o to poprosi i zawsze brzmi to dziwnie. Naturalną rzeczą jest to, że śmieje się z tego pytania. Nie jestem nikim innym, jak nadal koleżanką czy przyjaciółką - osobą, którą mają obok siebie. Dlaczego więc miałabym się czuć lepsza, bo wydałam książkę? Czuję się i jestem taka sama. Zawsze będę. A książkę mogę podpisać, skoro już taka prośba padła.

Dlaczego nic nie mówiłaś, że piszesz?

Bo nigdy nie lubiłam i nadal nie lubię chwalić się swoimi pasjami, dopóki nie wyjdzie z nich coś większego. Pisanie było dla mnie rzeczą osobistą, a dopiero później po dłuższym przemyśleniu zdecydowałam się upublicznić swoje prace szerszemu gronu. To nie była decyzja podjęta z dnia na dzień. Długo kryłam się z samym pisaniem na blogach, bo ciężko mi było otworzyć się na kogoś, kto mógłby mnie chociaż trochę znać. Dlatego na początek oddałam swoje prace kompletnie obcym osobom, a dopiero w trakcie wydawania poinformowałam o tym znajomych.



Jak pewnie zauważyliście, pytania są proste, czasami ciekawskie albo dziwne z punktu widzenia autora. Niektóre nie dotyczą nawet wydania, a samego pisania opowiadań. Jestem ciekawa, czy ktoś z Was dostawał kiedyś podobne pytania. Podzielcie się spostrzeżeniami w komentarzach, a ode mnie to dziś na tyle.
featured ksiazka recenzje

"Jej wiara w niego sprawiła, że chciał być dla niej dobry" - "Before" Anny Todd!

15:00Paulina K

"Jej wiara w niego sprawiła, że chciał być dla niej dobry" - "Before" Anny Todd!



Losy Tessy oraz Hardina śledziłam przed wydaniem serii "After". Anna skradła moje serce przy dwóch pierwszych częściach przygody dwójki bohaterów zupełnie różnych, a jednak mających coś wspólnego. Nic dziwnego, że kiedy nadarzyła się okazja, zakupiłam "Before". Sprawdźcie, czy spodobała mi się tak bardzo, jak książka pisana z punktu widzenia Theresy.
featured other tips

Trzy sposoby na znalezienie inspiracji

14:00Paulina K

Trzy sposoby na znalezienie inspiracji



Z brakiem weny zmagam się ostatnio dość często. Nie jest to rzecz dziwna, nienaturalna, a wręcz przeciwnie – To normalne, że czasem nam się nie chce, nie mamy ochoty czegoś kontynuować lub kończyć. Powodem tego jest wiele czynników, którym można zapobiec bądź nie. W dzisiejszym poście przedstawię Wam 3 możliwości, które pomagają mi w odszukaniu inspiracji oraz przywróceniu weny.


MUZYKA

Odpowiednia piosenka, odpowiednia playlista to dla mnie podstawa do natchnienia. Często na swoim twitterowym koncie proszę obserwatorów o podanie mi kilku ciekawych utwórów, których danego dnia słuchali albo uważają za całkiem dobre. Przy odpowiedniej muzyce i nastroju, w jaki ona mnie wprawi bardzo często zdarza się, że do głowy wpadają mi nowe pomysły. Moją dobra radą jest również skupienie się na przesłaniu piosenki, jej melodii oraz tekście. Analizuj wszystko w głowie, wyciągaj wnioski i użyj wyobraźni. Odtwarzaj sobie pewne sceny w umyśle, twórz własny obraz czy scenariusz, a później wykorzystaj go w swojej twórczości.

Nie wiem jak Wy, ale słuchawki pomagają mi się skupić na danej piosence bardziej, niż gdybym puściła ją zwyczajnie z telefonu bądź laptopa na cały swój pokój. To kolejna sprawa mająca dla mnie ogromne znaczenie i będąca niezbędną pomocą, jeśli chodzi o skupienie.

Dobranie odpowiedniego nastroju muzycznego do klimatu, jaki aktualnie panuje w Waszym opowiadaniu to także istotny punkt. W tym celu, polecam Wam korzystanie z playlist znanej już na całym świecie aplikacji muzycznej Spotify. Platforma posiada masę piosenek, a także wiele zestawów dobranych odpowiednio do nastrojów, klimatów lub czynności, jakie obecnie wykonujemy bądź chcemy wykonać. Dzięki Spotify możemy również tworzyć własne playlisty i udostępniać je innym. Muszę przyznać, że korzystanie z tej aplikacji ułatwiło mi poniekąd zadanie, bo dzięki niej nie muszę przeszukiwać YouTube’a w poszukiwaniu odpowiednich piosenek. Teraz wystarczy jedno kliknięcie i jestem przygotowana na następny etap, jakim jest wytężenie umysłu i pisanie.

  

OBRAZY

Czasem lubię po prostu popatrzeć. Przeglądam zdjęcia, różne fotografie i coś we mnie pęka. Ta cienka nić, która wcześniej nie pozwalała mi nic wydobyć z głowy. Wystarczy zdjęcie parku, albo ulicy, a już wyobrażam sobie pewną scenę, którą koniecznie potrzebuję opisać! 

     W podobny sposób działają umieszczone na obrazach cytaty, które przeczytam i za chwilę tworzę w głowie sytuację, która idealnie wpasowałaby się w moją opowieść. Oczywiście nie używam owego tekstu, który znalazłam w swoim opowiadaniu, jest on jedynie podpowiedzią do zdarzenia wytwarzającego się w moim umyśle.

      Niekiedy działają również teledyski czy fragmenty filmów, jednak z tym należy uważać, ponieważ tworzenie sceny w swojej książce na podobieństwo filmowej może się źle skończyć. Do takich zabaw potrzebne jest nam bardzo dobre wyczucie, aby nie przedobrzyć i zwyczajnie nie zerżnąć pomysłu. Nasz mózg lubi powielać pewne obrazy, a w naszym udziale leży opisanie sytuacji tak, żeby nie powstała z niej marna kopia. 

Wracając do samych obrazów, które mogłabym przeglądać godzinami, pomocnymi są dla mnie strony z bazą różnych zdjęć i fotografii. Jakie są przydatne i z których sama korzystam? O tym możecie poczytać tutaj




LUDZIE

  
    Być może to zbyt duże słowo, ale wierzcie mi - My sami też potrafimy być inspirujący. Często podczas rozmowy skupiam się na tym co mówi druga osoba. Czasami w trakcie głupiej wymiany zdań, kiedy rzucamy sarkazmem bądź ironizujemy, pojawia się coś, co naprawdę nas rozbawi lub nabierze ciekawego znaczenia. Dlatego często siedzę z notatnikiem w pokoju i wspominam wiele sytuacji, z których wynikło kilka śmiesznych komentarzy.


    Ale poza humorem, w swoim życiu spotykam wielu inteligentnych i motywujących ludzi, którzy swoimi słowami dają mi do myślenia. Nie chodzi tu nawet o prawienie morałów, ale o ich zachowanie czy podejście do świata. Dzięki temu o wiele lepiej idzie mi kreowanie bohaterów. Są różnorodni, każdy ma inny pogląd i cechy. 
  
     A kto powiedział, że nie możemy inspirować się rodziną czy przyjaciółmi?



    Aczkolwiek należy uważać, ponieważ...

Inspiracja ma zostać inspiracją!

     Jak pisałam wyżej, nikt nie chce czytać ani oglądać czegoś, co już było. Owszem, możemy czerpać inspirację z książek bądź filmów, ale powinniśmy być ostrożni, aby nie stworzyć kopii twórczości, która natchnęła nas do pisania. Naszym zadaniem jest stworzyć coś nowego, świeżego i unikatowego, a to czym się wspomagamy, ma nas tylko zmotywować do działania i dać pomysł. 




Popularne posty

Obserwatorzy

Formularz kontaktowy